PIERWSZY BAL NAUCZYCIELA TAŃCA 

WARSZAWA, HOTEL „SOBIESKI”, 14 WRZEŚNIA 2001 R.
Zbigniew Łowicki (Izaak)

Opracowanie techniczne: Daniel Nguyen


Na wieść o Pierwszym Balu Nauczyciela Tańca, pomyślałem: „ Jeszcze im mało tańca...”. Gdy dowiedziałem się o miejscu – hotel „Sobieski", zadałem sobie pytanie: „Ciekawe, kto za to zapłaci?”. Jak bardzo moje wątpliwości były nie na miejscu, przyszło mi się przekonać 14 września. Nie mogłem pohamować swej dziennikarskiej ciekawości i skorzystałem z zaproszenia. Temu trzeba się przyjrzeć. Bal zorganizowano ze środków własnych uczestników, inaczej „zrzutka” i sponsor w postaci „Senatora”- producenta drzwi przesuwanych. „Senatora” na balu reprezentował pan Andrzej Iwanicki z małżonką Joanną Karpińską. W uroczej salce „Belvedere” w hotelu „Sobieski” gości wita pan Jacek Krupa, oficjalnie - skarbnik Polskiego Zawodowego Stowarzyszenia Tanecznego, nieoficjalnie – współtwórca i mózg całej imprezy.

Uczestnicy Pierwszego Balu Nauczyciela Tańca – Warszawa 2001

Uczestnicy Pierwszego Balu Nauczyciela Tańca – Warszawa 2001

Wszyscy uczestnicy balu przy wejściu otrzymali „świeżutki” biuletyn PZST i program, w którym czytam:

18.30. – Otwarcie sali,

18.45. – otwarcie seminarium ...– Joanna Dąbrowska,

20.15. – Merengue for fun, Cuban Salsa – I & A. Pavlović... itd., itd...

Mambo Time...

A więc to tak: „ Pogodzić przyjemne z pożytecznym – seminarium, wykłady, pokazy tańca użytkowego, prezentacja Tańca Roku 2001 oraz zabawa przy nauczonych rytmach”. Taka formuła balu powinna przypaść wszystkim do gustu. Jak się potem okazało, zadowoleni byli chyba wszyscy.

Ale zacznijmy od początku:

Imprezę zainaugurował wykład pani Joanny Dąbrowskiej. Była to obszerna relacja ze służbowych podróży Pani Prezes oraz wiele cennych informacji ze świata tańca. PZST jest przecież członkiem World Dance and Dance Sport Council. Wiele uwagi poświęciła Pani Joanna możliwości przystąpienia polskich szkół tańca do światowego programu Euro Dance Center Logo.

Program ten ma na celu - między innymi – doprowadzenie do wzrostu zainteresowania tańcem użytkowym. Uczestnicy programu mieliby przystąpić do międzynarodowego systemu egzaminacyjnego, do udziału w turniejach „Euro Dance Trophy”.

Z uwagą wysłuchaliśmy wykładu prowadzonego przez Joannę DąbrowskąW dalszej części wykładu dowiedzieliśmy się o zasadach wyboru Tańca Roku. Każdy kraj poprzez organizację zrzeszoną w WD&DSC ( u nas jest to PZST) może wystawić jedną drużynę na Wybory Tańca Roku, które odbywają się w Anglii. Każda szkoła zrzeszona w PZST ma prawo delegować jednego sędziego do oceniania w/w wyborów. Zarząd PZST podliczy głosy i wybierze zwycięzcę. Taniec, który wygra będzie rozpowszechniany wśród polskich szkół tańca jako Taniec Roku. A jakie są zasady wyboru Tańca Roku? Prezentowany taniec może być dowolną choreografią kroków, w dowolnym stylu tanecznym do dowolnej muzyki. Ma to być krótki i prosty układ. Taniec może być prezentowany przez maksimum 6 osób włączając nauczyciela. W ciągu 6 minut trzeba zaprezentować układ, nauczyć chętne osoby z publiczności i zatańczyć układ do muzyki. Jak praktycznie to wygląda zobaczyliśmy później.

Po otwarciu balu do pracy wzięli się jedni z najlepszych nauczycieli tańca – Iwona i Arek Pavlović.

Iwona z Arkiem rozpoczynają naukę merengue

Iwona z Arkiem rozpoczynają naukę merengue

 

Pamiętam to sympatyczne małżeństwo jeszcze z parkietów, gdy zdobywali kolejne tytuły mistrzowskie. Dziś w „Sobieskim” mieli pokazać swój kunszt sztuki nauczycielskiej. Ciekaw byłem, jak sobie poradzą, gdy na parkiecie stanęła cała elita szkoleniowców polskich – dziś w roli uczniów. Pierwszy taniec to merengue. Muzyka gotowa, Iwona i Arek – też. Na parkiecie robi się tłok. Jest vice prezes Robert Wota z małżonką Danutą, jest prezes Andrzej Mierzwa. Jest pani sekretarz Elżbieta Górecka i Jarosław Przekop. Obok gotowi do nauki merengue stają: Monika i Irek Sulewscy z Akademii Tańca, Wojciech Olszak z małżonką – Zielona Góra-czyli szkoła amatorskich mistrzów. Jest także Jerzy Helle, jest Beata Bartoń i wiele, wiele innych znakomitości polskiego świata nauczycieli tańca.

Krzysiu, zupełnie jak za dawnych lat...

Krzysiu, zupełnie jak za dawnych lat...

W tych latynoskich rytmach najwięcej zapału i ochoty do nauki wykazali nasi najlepsi „standardowcy” Ania i Leszek Romankiewiczowie oraz Danusia i Robert Wotowie.

Dzielnie radził sobie wiecznie młody Andrzej Mierzwa z Anną Przewoźniak.

O Boże, jak on prowadzi....!!!

O Boże, jak on prowadzi....!!!

Prezes Marek Sienkiewicz kilkakrotnie zmieniał partnerki, ale w dzisiejszym szkoleniu wiódł prym. Jacek Krupa umiejętnie godził obowiązki gospodarza, konferansjera, uczestnika balu,... znajdował też kilka chwil dla swej uroczej (będącej „przy nadziei” )żony, Agnieszki. Agnieszka dziś najwięcej czasu spędziła z Joanną Dąbrowską. Chyba miały o czym pogawędzić obie przyszłe mamy. Spóźnieni Państwo Karolina Felska i Krzysztof Wasilewski bardzo szybko nadrobili „szkoleniowe zaległości” i równie dobrze bawili się do końca balu.
Chyba dam mu wprowadzić się w obroty

Chyba dam mu wprowadzić się w obroty

Miłym gościem balu był także Hans Galke, który w przerwie między jednym, a drugim szkoleniem znalazł chwilę na spotkanie z polskimi kolegami. Choć żartowano, że „Hans to przecież polski nauczyciel tańca”.

Polska szkoła tańca – z niemieckim akcentem

Polska szkoła tańca – z niemieckim akcentem

 

Potem była nauka salsy, mambo a nawet tanga fińskiego (nawet nie wiedziałem, ze jest taki taniec). Naukę i zabawę przerywano kilkuminutowymi rozmowami przy suto zastawionych stołach. Napoje( oczywiście te „bezalkoholowe”) serwowali przystojni kelnerzy, którym ciężko było pozostać przy pracy, gdy na parkiecie w rytmach latynoamerykańskich uwijały się najzgrabniejsze nauczycielki tańca. W tych krótkich przerwach przy stole udało mi się zamienić kilka słów z Joanną Dąbrowską.

Izaak – Pani Joasiu, bawi się tu dziś ze 100 osób?

Joanna Dąbrowska – Dokładnie – 80. Szczerze mówiąc, bałam się, że trudno będzie zaprosić aż tylu nauczycieli tańca, w najśmielszych marzeniach spodziewałam się 20-30 osób; Robert (R.Wota) szydził: „ciesz się jak przyjdzie 5 osób”.

Izaak – Niedługo kolejne dziecko, a u Pani tyle energii...?

J.Dąbrowska – Mnie po prostu jeszcze chce się robić coś dla tych wszystkich ludzi. Jak widać, ci którzy tu są, potrzebują takiej zabawy, takiej atmosfery. Chciałabym, aby dzisiejsze spotkanie było pierwszą, ale nie ostatnią okazją do jednoczenia, umacniania naszego (czasem skłóconego) środowiska, aby był to jeden ze sposobów na tworzenie swego rodzaju elit towarzyskich, którym bliskie są problemy tańca.

Izaak – Nie słyszałem dziś , aby ktoś rozmawiał o tańcu, turniejach, polityce tanecznej...

J.Dąbrowska – To o czymś świadczy....

Przerwałem rozmowę, bo zapowiedziano niespodziankę – pokaz salsy. Na parkiecie pojawili się: Sylwia Raźna i Marcin Adamczyk.

To co zobaczyliśmy w wykonaniu tej pięknej studentki marketingu i lidera zespołu „Banda Virtual” wzbudziło okrzyki zachwytu i burzę oklasków. Później od Sylwii dowiedziałem się, że tańczą tzw. „miejską formę” salsy. Sylwia nauczyła się tańczyć w Nowym Yorku. Mój zachwyt wywołała informacja, ze ich występ był całkowitą improwizacją, gdy chodzi o choreografię. Filozofia salsy tkwi w kroku podstawowym, biodrach, odczuwaniu muzyki.

Sylwia i Marcin w pokazie gorącej salsy

Sylwia i Marcin w pokazie gorącej salsy

W kolejnej przerwie, gdy Pan Andrzej Mierzwa pozwolił odsapnąć Annie Przewoźniak zapytałem go co sądzi o dzisiejszej imprezie.

Andrzej Mierzwa – Jest to jakiś pierwszy krok..., będą następne. Jest mi bardzo bliska idea tańca użytkowego, któremu poświęcono tu tak wiele czasu. Jeśli miałbym mieć pretensję – to tylko tę jedną, maleńką – termin dzisiejszego balu trochę kolidował z innymi terminami, dziś było szkolenie sędziowskie. W przyszłości dobrze byłoby bardziej precyzyjnie dogadać te terminy.

Izaak – To dlatego nie wszystkich zaproszonych mogliśmy dziś zobaczyć na balu.

Andrzej Mierzwa – Ci, którzy nie przybyli, pewnie nie chcieli przyjść, może to i dobrze.... Spotkanie w składzie, który pan tu widzi, jest sympatyczne i pożyteczne, bal jest bardzo udany.

Izaak – Czy nikt nie próbował wykorzystać dzisiejszej okazji do załatwiania z Panem jakichś spraw tanecznych?

A.Mierzwa – Podejmowano drobne próby, ale ... jak pan widzi zbyt dobrze się tu bawię. Poza zabawą spędzam pożytecznie czas.

Izaak – Tak, widzę. Co Pan sądzi o zbieżności terminu balu z wielkim smutkiem, którym ogarnięty jest świat po ataku terrorystycznym na Stany Zjednoczone.

A.Mierzwa – Na pewno, jak wszystkich, skłania to do pewnej refleksji, zadumy. Pominąwszy fakt włożonych przez organizatorów kosztów, wcześniej ustalonych terminów należy pamiętać, że dzisiejsze spotkanie ma charakter przede wszystkim szkoleniowy. A taniec, to zawód wszystkich ludzi, których tu widać. Tom Jones swego koncertu też nie odwołał.

Koniec imprezy, ale porządek w „papierach” musi pozostać

Koniec imprezy, ale porządek w „papierach” musi pozostać

Gdy parkiet opustoszał, ostatni goście żegnali się, dosiadłem się do stolika zmęczonej Pani Joanny Dąbrowskiej. Podszedł do nas prezes Marek Sienkiewicz. Gratulował udanej imprezy, dziękował za miły wieczór. Myślę, że dobre wzorce dobrze czasem podglądać. Nam, widzom tanecznych imprez pozostaje mieć nadzieję, że atmosfera przyjaznej rywalizacji, z odrzuceniem antagonizmów przyjmie się także w tańcu amatorskim. Nie umiałem już dłużej męczyć Pani Joanny Dąbrowskiej rozmową. Nie pytałem już więc o Mistrzostwa Europy Zawodowców w 10 tańcach w Skawinie. Dowiedziałem się natomiast, że najbliższe Mistrzostwa Polski zawodowców w tańcach latynoamerykańskich odbędą się 1 grudnia w Warszawie. Kolejni goście żegnali się z Panią Prezes. Wszyscy jednakowo zadowoleni zapewniali o swej obecności na Drugim Balu Nauczyciela Tańca. Tylko Jacek Krupa biegał jeszcze gdzieś między stolikami, załatwiał ostatnie sprawy, ostatnie podziękowania.

Wracając późną nocą do domu, zastanawiałem się nad komentarzem do imprezy, którą miałem przyjemność obserwować i dziś zdać relację naszym czytelnikom. Komentarz może być chyba tylko taki:

BRAWO, PANI JOANNO, BRAWO PANIE JACKU !!!.

Marzy mi się, aby w naszym środowisku rozliczać ludzi za czyny, za wymierne czyny dla dobra społeczności tanecznej.

Relacja i zdjęcia: Zbigniew Łowicki (Izaak)

zodiak@szesnastka.com.pl

PS. Jeszcze długo uczestnicy balu pamiętać będą scenki z „Sobieskiego” 14 września 2001, jak choćby te:

A ja sobie zjem za dwoje

A ja sobie zjem za dwoje

Twist – again....???

Twist – again....???

Na balu zabrakło kilku panów

Na balu zabrakło kilku panów

Zapracowany Jacek nie zaniedbywał Agnieszki ani przez chwilę

Zapracowany Jacek nie zaniedbywał Agnieszki ani przez chwilę

A teraz grzecznie, parami, do bufetu !

A teraz grzecznie, parami, do bufetu !

Ten obóz w Sorkwitach rozliczmy jeszcze raz....

Ten obóz w Sorkwitach rozliczmy jeszcze raz....

”Miss mojego obiektywu”

”Miss mojego obiektywu”

Do obowiązków Jacka należało także zabawianie sponsorów

Do obowiązków Jacka należało także zabawianie sponsorów

Danusia i Robert w zupełnie nowej choreografii

Danusia i Robert w zupełnie nowej choreografii