Przed nowym sezonem 2003/2004
opracowanie techniczne: Daniel Nguyen
Za nami już sezon taneczny 2002/2003. Mamy za sobą kolejne mistrzostwa Polski we wszystkich kategoriach. Na arenę tanecznych rywalizacji wkroczyło wiele interesujących a także nowych par. Już w styczniu w Lublinie królestwo amatorskich dziesięciu tańców objęli w swe władanie sympatyczni Poznaniacy Blanka Winiarska i Marek Fiksa. Na Mistrzostwach Świata w Kanadzie, zajęli dziewiętnaste miejsce. Należy wierzyć, że wynik Blanki i Marka nie odzwierciedla ogromu pracy, jaki włożyli w trudną rzecz, jaką jest uprawianie obydwu stylów na wysokim, profesjonalnym poziomie.
| Marek Fiksa i Blanka Winiarska |
I początek marca, Elbląg - Mistrzostwa Polski w tańcach standardowych. Szczególnie uważnie oglądaliśmy zmagania młodzieży do 21 lat, bo przecież za pół roku dwie najlepsze pary tej kategorii walczyć będą na Mistrzostwach Świata w Bydgoszczy. Po raz pierwszy w naszej tanecznej historii impreza tej rangi odbędzie się w Polsce. Pamiętam doskonale wszystkie zabiegi prezesa Fundacji Promocji Tańca Sportowego i Towarzyskiego, pana Romana Glazika i byłego Prezesa PTT - Marka Sienkiewicza. Pokonano wiele przeszkód i ostatecznie IDSF przyznał nam organizację mistrzostw. W Elblągu okazało się, że bohaterami Mistrzostw Świata będą: Paulina Glazik i Vaidotas Lacitis. Paulina, po rozstaniu z Przemkiem Juszkiewiczem postarała się o równie utalentowanego i jeszcze bardziej utytułowanego Litwina. Przemek poszukiwania swej drugiej tanecznej połowy zakończył w Londynie. Dziś swe umiejętności sprzedaje w barwach Wielkiej Brytanii. Tam w Londynie w dalszym ciągu będzie mógł korzystać z pomocy swej ulubionej nauczycielki, pani Justyny Kozińskiej.
Justyna swoje taneczne spełnienie znalazła również w Anglii i dziś z Creigiem Draperem tańczy z powodzeniem zawodowy standard dla wyspiarzy. Druga para w kategorii młodzieżowej, to znani nam także z niezłej łaciny: Katarzyna Kapral i Kamil Urbaniak. Z niecierpliwością czekamy na występ obu naszych par w Bydgoszczy.
| Paulina Glazik i Vaidotas Lacitis | Justyna Kozińska i Creig Dreper | Katarzyna Kapral i Kamil Urbaniak |
A teraz - amatorzy. Zwycięzcami zostają niezawodni, skromni i utalentowani: Małgorzata Garlicka i Wiktor Kiszka. Wicemistrzowski tytuł przypadł parze z Zielonej Góry Karinie Nawrot i Andrzejowi Sadeckiemu. Sporą ciekawostką, było też to, że do amatorskiej rywalizacji (w zgodzie z polskimi przepisami) dołączyć mogła młodzież. I dołączyła. I to nawet skutecznie, bo na trzecim miejscu znaleźli się wspomniani wcześniej Paulina i Vaidotas. Po korzyści z tej ułomności przepisów sięgnie także młodzieżowa para w stylu latynoamerykańskim, ale o tym potem. W maju w hiszpańskiej Barcelonie obie te pary amatorskie sięgają po półfinał.
| Andrzej Sadecki i Karina Nawrot | Małgorzata Garlicka i Wiktor Kiszka |
Nie minęły dwa tygodnie i po kolejne emocje taneczne przyszło mi jechać do gościnnego Słupska i korzystać z uroków imprezy, tradycyjnie profesjonalnie przygotowanej przez państwa Elżbietę i Adama Zięciaków. Mistrzostwa Polski w tańcach latynoamerykańskich. Pierwszy dzień to rywalizacja amatorów. Atmosferę wśród widzów zagrzewała informacja o występie Anety Piotrowskiej i Dereka Hough - aktualnych mistrzów świata w kategorii Youth Latin. Tu znowu liberalne przepisy PTT pozwalały na występ tej pary w obu kategoriach: amatorskiej i młodzieżowej. Pierwszy dzień mistrzostw urozmaicono wręczeniem pieniężnej nagrody dla mistrzowskiej pary. Wiadomo było, że nazajutrz mieli rywalizować w swej kategorii o tytuł mistrza Polski. Kuluarowe rozmowy rodziców, tancerzy toczyły się w gorącej atmosferze związanej z oficjalnym zakazem PTT, dotyczącym udzielania lekcji, zarabianiu tańcem przez pary amatorskie. Kilka par musiało nawet podpisywać "lojalkę". Wiem to od tancerzy z warszawskiej "Stodoły".
| Aneta Piotrowska i Derek Hough |
Mistrzami Polski w kategorii amator zostali znani już na świecie Agnieszka Melnicka i Sergiej Sourkow. Tytuł wicemistrza przypadł Julii Rogozinie i Przemkowi Łowickiemu. Na trzecim miejscu Aneta z Derkiem. Koniec pierwszego dnia turnieju, podium i prezentacja par. Trzecia para informuje publiczność , że ich trenerki należy szukać w dzisiejszym sędziowskim składzie. W tym momencie zrezygnowano z dalszej prezentacji trenerów mistrzowskich par. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że do Sankt Petersburga na MŚ pojadą Mela i Sergiej oraz Julia z Przemkiem. Co z tego wyszło, wiemy dziś wszyscy. Drugi dzień mistrzostw obfitował w kolejne emocje. Do walki o tytuł Mistrza Polski poza Anetą i Drkiem odważnie i z ogromną charyzmą przystąpiła warszawska para - Marta Sztobryn i Georgij Korolov. Dla Marty i Żory już rozpoczął się wyścig o prawo do reprezentowania Polski w Singapurze. Tak decydowały przepisy PTT. Mówię o punktach rankingu. Wszyscy je znamy. Co z tego wyszło w przyszłości? Też wiemy. O tytuły mistrzowskie walczyli w Słupsku także juniorzy. Z medalami wyjechali: Sylwia Maczek i Piotr Krajewski oraz Natalia i Paweł Sakowiczowie.
| Agnieszka Melnicka i Sergiej Sourkow | Julia Rogozina i Przemek Łowicki | Marta Sztobryn i Georgij Korolov |
Wiosenny kalendarz tego roku bogaty jest w szereg innych znaczących turniejów w Polsce i za granicą. Warto przypomnieć wspaniale zorganizowane: Eurodance Festival w Szczecinie, Mazovia Open w Pruszkowie (debiut organizacyjny Jacka Grabowskiego), Tropicana Cup w Mikołajkach, Gala Taneczna w Gliwicach, Festiwal Tańca w Zabrzu i szereg innych. Wiele z tych turniejów na dobre już zagościło w polskim i IDSF-owskim kalendarzu.
My wspomnijmy szczególnie Tropicanę. Po ubiegłorocznej, która przyniosła wiele emocji za sprawą wizyty pana Dorkhowa (polecam artykuł autorstwa pana Romana Szabatina na dancesport.pl), w tym roku ze szczególnym zainteresowaniem obejrzeliśmy zmagania polskich i głównie "rosyjskojęzycznych" par. Tym razem poza możliwością rywalizowania turniejowego podopieczni sędziującej pani Shirley Balas byli autorami uroczego pokazu. Tropicana2003 to także debiut na polskim parkiecie mistrzów Czech, Ewy Szabatin i Jana Klimenta. Wyniki jakie były, wszyscy wiemy. Wszyscy pokornie pogodziliśmy się z nimi. Największą atrakcją turnieju był niewątpliwie pokaz Paula Killicka i Hanny Kartunen. To była uczta dla miłośników łaciny na najwyższym poziomie.
| Ewa Szabatin i Jan Kliment | Hanna Kartunen i Paul Killick |
Ale maj to także Mistrzostwa Europy w Lozannie, w łacinie amatorów. Wrócili z niej Agnieszka z Sergiejem i Julia z Przemkiem. Wszyscy czworo nie do końca usatysfakcjonowani wynikiem (Segiej - 7 miejsce, półfinał i Przemek - 17 miejsce, ćwiartka). Z żalem przyjęliśmy wiadomość, że z powodu przepisów IDSF na Mistrzostwa Europy i Mistrzostwa Świata nie pojechali czescy mistrzowie - Ewa z Janem.
Miesiąc maj to przede wszystkim Blackpool. Na to największe święto tańca przygotowuje się cały świat. Coroczny kongres gromadzi największe autorytety światowego tańca. Szkoda, że nie było tam nikogo z ramienia PTT. Choć na kongresie mieliśmy sympatyczny polski akcent. Wśród wykładowców był Colin James, który wraz ze sporą grupą polskich par prowadził jedną z prelekcji kongresu. Był to też rok, gdzie małej ilości polskich par towarzyszyła niewielka ilość Polaków na widowni. Po powrocie do Polski pisałem na forum "dancesport.pl" :
"Do grona zdziwionych pragnę dołączyć i ja. Był to mój piąty (dopiero) festiwal w Blackpool. Mała ilość polskich par na tym światowym święcie tańca może mieć wiele przyczyn. Mogą to być pieniądze, może to być mniejsza ilość par, które pragną mierzyć się z najlepszymi...itd. Przyczyn może być wiele. Pamiętam, przed kilku laty jak tradycyjnie w jakiejś przerwie pan Sakowski zwoływał polską ekipę do wspólnej fotografii. Pamiętam, że zbierała się pokaźna grupka tancerzy, trenerów, działaczy, rodziców. Co roku Polskę reprezentował ktoś z naszych władz na kongresie . A w tym roku ...BRYNDZA...nikogo na kongresie, ani jednego członka (bez urazy), ani jednego polskiego sędziego. Gdzie można podglądać najlepsze pary, gdzie można zobaczyć tzw. światowe trendy. Oczywiście tylko w Blackpool. A od nas kto pojechał? NIKT. Wyjątek stanowili tylko niezawodni w tej mierze; pani Majewska z Wrocławia ( to jej 15 raz), pan Rafał Konopacki ( w Blackpool - 11 raz), oraz pan Igor Gutowski (prawie-polski sędzia). Widziałem tez Państwa Kasperowiczów z USA. "
Wypowiedzią tą sprowokowałem jakąś dyskusję. Tak czy inaczej jednym z jej efektów może być to, że brak zainteresowania władz PTT sprawami tańca, sprawami tancerzy ocenić należy, (mówiąc delikatnie) na "mierny". Do dyskusji dołączył swym artykułem pan Adam Socik właściciel internetowego serwisu www.twist.home.pl . Na tym dyskusja właściwie się zakończyła, bo pojawiły się inne "gorące" tematy, które opanowały wszystkie polskie fora. Ale o tym później.
| Adam Socik |
Zanim wrócę na parkiet Winter Garden w Blackpool chcę odnotować kilka ważnych zdarzeń z kręgu spraw "internetowych" . Coraz większą rolę w szybkiej i niezawodnej informacji zaczęła odgrywać strona pana Adama Socika. Pojawiło się wiele nowości na tej stronie. Możemy przeczytać wiele komentarzy i relacji z najważniejszych imprez tanecznych w kraju i za granicą. Dziś strona ta z powodzeniem współpracuje z kilkoma znaczącymi serwisami na świecie, obejmuje patronat nad wieloma ważnymi turniejami. Ostatni przykład - patronat nad wrześniowym Polish Cup. "Twist.home" wygrywa wyścig w szybkim dostępie do nowinek tanecznych na świecie. Kilka miesięcy wcześniej zadzwonił do mnie Zbyszek Świrski z Londynu, który wraz z żoną Bożeną prowadzą jeden z najlepszych serwisów informacyjnych www.dancesportinfo.net . Zaproponował współpracę z polskimi serwisami internetowymi. Dziś współpraca ta owocuje nie tylko możliwością oglądania galerii fotograficznej z najważniejszych turniejów (polskich - w szczególności) ale także błyskawicznym przepływem i publikacją wyników z turniejów na całym świecie. Pierwszym poważnym wyzwaniem dla naszych działań było dostarczenie wyników z Blackpool. Wyniki z Winter Garden w ciągu kilku minut były na stronie serwisu. O ile mi wiadomo, nie było w całym internetowym świecie szybszej informacji z tego turnieju.
Ale wróćmy na parkiet. Polskie akcenty były jeszcze bardziej wyraźne na tegorocznym turnieju. W łacinie w youthach liczyliśmy na zwycięstwo Anety i Dereka. Zawodu nie było. Wygrali w pięknym stylu. W amatorach w standardzie półfinałowe 12 miejsce zajęli Agnieszka Kazimierczak i Benedetto Ferruggia. Potem zawodowcy - łacina, jeden z najpiękniejszych polskich dni w Blackpool. A to za zasługą Joanny Leunis i Michała Malitowskiego, którzy bez kompleksów dołączyli do elity finalistów tej kategorii. Cieszyliśmy się ogromnie z trzeciego miejsca Iwony Golczak i Sergieja Milicji tańczących dla Słowenii w "Rising Star Latin". W "Rising Star Modern" również na trzecim miejscu Justyna Kozińska i Craig Draper, to kolejny sympatyczny polsko-angielski akcent turnieju. No i kategoria gromadząca najwieksze ilosci widzów: łacina amatorów. Finał i półfinał tego turniej od dawna przewidywalny i mocno utrwalony. Zwyciężyli oczywiście Oksana Nikiforowa i Franco Formica. Niezapomniane emocje tego dnia, to walka o drugie miejsce. Tradycyjnie o drugim miejscu myślała duńska para Victoria Franova i Klaus Kongsdal. Jakże przykrą niespodzianką (dla nich samych i ich kibiców) było uplasowanie się dopiero na czwartym miejscu. Drugie miejsce zajęła amerykańska para Maria Manusova i Eugene Katsevman, na podium znaleźli jeszcze dla siebie miejsce doświadczeni Włosi - Joanne Wilkinson i Riccardo Cocchi. No i wreszcie piąte miejsce Agnieszki i Sergieja. Julia z Przemkiem zameldowali się w półfinale na 10 miejscu. Dla nas Polaków był to podwójny powód do świętowania. Obie pary jednogłośnie stwierdziły: "powetowaliśmy sobie Lozannę". Poza atrakcjami parkietowymi pozostaną mi jeszcze w pamięci emocje kuluarowe, a wśród nich "rozwody" tanecznych partnerów, potajemne próby z nowymi partnerami, partnerkami, pozajmowane wszystkie większe sale w hotelach, pensjonatach ośrodkach - tam odbywały się próby nowych zestawień. "Co się dziwisz?" - powiedział mi jeden z amerykańskich trenerów - "Blackpool od lat jest stolicą rozwodów" . Żal było wyjeżdżać z Anglii po tygodniowej tanecznej uczcie.
| |
|
|
| Joanna Leunis i Michał Malitowski | Iwona Golczak i Sergiej Milicja | Oksana Nikoforowa i Franco Formica |
Wakacje coraz bliżej. Dla nas, kibiców tanecznych w środku wakacji jeszcze jedna atrakcja - MŚ młodzieży w łacinie w Singapurze. Prawdziwą kampanię rozpętano na forum Marka Kosatego. Anonimowe głosy krytyki, pochwał, głosy pretensji i innych uczuć przepełniały forum każdego dnia. Wylewane na strony forum głosy kibiców, zwolenników i przeciwników par brzmiały tam długo, aż do samych mistrzostw. Do bardziej aktywnych i "poczytnych" internetowych serwisów tanecznych zaliczymy niewątpliwie:
I to właśnie najczęściej odwiedzane forum na "Kosaszone" było ostatnio areną wielu, nie tylko tanecznych rozgrywek. Wydarzenia ( nie tylko personalne), a także narastające napięcie przed mistrzostwami były na pewno przyczynkiem wzrostu aktywności internetowych kibiców. Jak wiadomo, na mistrzostwa świata wedle przepisów PTT, jedzie mistrz Polski i jako druga para - zwycięzca rankingu PTT. Myślę, ze pomysłodawcy rankingowego typowania par, nie do końca przemyśleli zasadność takich rozwiązań. Bo co porobiło się u nas, wiemy wszyscy. Reprezentanci na MŚ - jadą na te zawody z zupełnie niejasnego (dla osób postronnych) klucza.
Zacznijmy od łaciny amatorów. Mistrzowie Polski - Sourkow & Melnicka, powinni jechać do Sankt Petersburga - wiadomo było ! (do niedawna). Para Łowicki & Rogozina, jako druga rankingu -mają jechać, ale nie jadą bo "rozpadli się". Z okazji korzysta para młodzieżowa Hough & Piotrowska. W majestacie obowiązujących przepisów mogą to uczynić i decydują się jechać na MŚ jako druga para amatorska . Ba, ale za chwilę okazuje się, że nie jadą jako druga para, tylko jako pierwsza, bo Sourkow z Melnicką nie decydują się na wkładanie głowy w paszczę lwa. Dość dokładnie musieli przeczytać informacje na forum danceplaza o tym, jak wygląda sytuacja w Rosji pod rządami Dorokhowa. Na pewno informacje z forum "danceplaza" nie tylko ich przyprawiły o zawrót głowy. Koniec końców jest taki, że Polskę reprezentować będzie trzecia i czwarta para. Nie mniej jednak, ja obu parom życzę jak najlepszego wyniku w Rosji. Kolejne "puzzle", to typowanie reprezentantów na MŚ w łacinie młodzieży. Bez komentarza zostawię gonitwę par za punktami rankingu. A fakty są takie; mistrzowie Polski nie jadą bo zdecydowali szukać szczęścia w amatorach - mają do tego prawo. Druga para Marta z Żorą, po przetrawieniu obaw związanych z miejscem w rankingu, (wobec rezygnacji Anety i Dereka) jadą do Singapuru jako pierwsza para. Ale na MŚ mają jechać dwie pary.... Patrzę na wyniki Mistrzostw Polski. Porównuję z deklaracjami i głosami na forum dotyczącymi typowania tej drugiej pary. Bo oficjalnej informacji na temat par wytypowanych na mistrzostwa świata czy Europy od Zarządu PTT nie doczekaliśmy. (Patrz na oficjalną stronę PTT, www.taniec.pl) . No ale, co się zdarzyło? Trzecia, czwarta, piąta, szósta...itd., dwunasta para mistrzostw nie chce lub nie może jechać. Mają do tego prawo, bo i tak jadą za własne pieniądze. A i PTT nie daje sobie żadnego moralnego prawa wtrącać się do tego, bo nie partycypuje w kosztach reprezentacji polskiej młodzieży na parkietach świata. Ostatecznie jedzie druga i trzynasta para Mistrzostw Polski. Z całym szacunkiem dla obu par, wynik był do przewidzenia. Na dokładkę forumowe krzyki, z pogranicza kibicowania "napędzały" naszych wicemistrzów prosto na podium, a w najgorszym wypadku na finał w MŚ. Spotykaliśmy wiele wpisów z polskimi identyfikatorami na forum danceplaza, czy kosaszone przewidujące nawet wicemistrzostwo świata. Rzeczywistość była inna.
No, ale przed nami Petersburg. Trzymajmy kciuki za Anetę z Derekiem i Magdę Soszynską z Marcinem Hakielem.
| Magdalena Soszyńska i Marcin Hakiel |
Nieprecyzyjne przepisy, "kulawe" statuty często bywają przyczyną upadania wielu organizacji. Taniec nie jest sportem. Nie da się go "na duś" ulokować w zależnościach czy ramach organizacyjnych, charakterystycznych dla dyscyplin sportowych, olimpijskich. Ale, czy to oznacza, że mamy godzić się z funkcjonowaniem "słabego prawa", z brakiem zainteresowania władz naszego towarzystwa najlepszymi sportowcami? Czy ktoś zacznie dostrzegać, że pora coś zmienić...dla dobra naszych tancerzy i dobra własnego? Ja uważam, że zacząć należy od uregulowań prawnych i statutowych. Potem przyjdzie pora na ludzi. Taniec towarzyski w Polsce przy tak ogromnym zaangażowaniu tancerzy, ich promotorów mógłby się stać naszą koronna dyscypliną, naszą specjalnością. Czy tak się stanie?